Za kogo jesteśmy odpowiedzialni


Osoby mające skłonności do współuzależnienia są bardzo odpowiedzialne i lubią być potrzebne. Nieraz ciągnie je do uszczęśliwiania innych. Czasem cierpią, bo ten ktoś nie życzy sobie uszczęśliwiania na siłę i odrzuca pomoc. Czasem ktoś wykorzystuje te ciągoty i robi sobie z opiekuna niewolnika.

Co najważniejsze i najgorsze, wszystkich ludzi, którzy mogą nas potrzebować lub nie, traktujemy mniej więcej tak samo.

Tymczasem są ludzie, za których naprawdę jesteśmy odpowiedzialni i obowiązani nieść pomoc i opiekę, inni za których jesteśmy odpowiedzialni trochę oraz tacy, za których odpowiedzialności nie ponosimy. Wydawałoby się to banalne stwierdzenie, ale kto jest kim?

Wierz, albo nie, ale osobą za którą odpowiadasz w pełni i absolutnie jesteś Ty. Tą osobą masz bezwzględny obowiązek się opiekować i o nią dbać osobiście.

Bezwzględny obowiązek osobistych starań i opieki mamy także wobec swoich małych dzieci. To my je na ten świat zapraszamy, one zaś pojawiają się darząc nas bezgranicznym zaufaniem, potrzebują naszej obecności i od nas zależy, kto z nich wyrośnie. Jesteśmy za nie odpowiedzialni w pełni.

Stopniowo dzieci rozwijają się i po trochu stają się odrębnymi osobami. Wówczas po odrobinie przejmują odpowiedzialność za siebie same. Tu nie ma oczywiście wyraźnej granicy, to się odbywa krok po kroku. Naszym zadaniem jest towarzyszyć im w tym procesie i zachęcać do samodzielności, jednocześnie zapewniając bezpieczną ochronę przed upadkiem.

Mamy też obowiązek interesować się losem ludzi, którzy są ciężko chorzy fizycznie lub psychicznie, a w razie potrzeby pomóc osobiście. Tu granice są bardzo delikatne i chyba każdy sam musi rozważyć, na ile osobistą pomocą danej osobie faktycznie się przysłuży. Czasem lepsza jest pomoc w postaci znalezienia odpowiedniej opieki specjalistycznej, a czasem są inne osoby, z którymi pomocą dobrze jest się podzielić. Ja w każdym razie uważam, że jeśli ktoś, kogo znam, jest ciężko chory i niesprawny, mam obowiązek wiedzieć, czy nie potrzebuje pomocy, a w razie czego jestem gotowa mu jej udzielić na tyle, na ile zdołam.

Zobowiązani jesteśmy też opiekować się osobami, z którymi się na to umówiliśmy, w takim zakresie, w jakim się umówiliśmy i do czasu, gdy umowa pozostaje ważna. Na pewno dotyczy to pracy zawodowej. Dotyczy też w jakimś stopniu umowy małżeńskiej, jednak trudno powiedzieć dokładnie na ile, gdyż teksty przysiąg są formułowane dość ogólnikowo, a przed ślubem rzadko ustalamy między sobą, na co się tak naprawdę umawiamy zawierając małżeństwo. W znanych mi tekstach, czyli polskiej cywilnej oraz katolickiej przysiędze o wyręczaniu i spełnianiu wszystkich życzeń partnera w każdym razie nie ma słowa. Jest raczej położony nacisk na odpowiedzialność obu stron za trwałość relacji i obowiązek wzajemnej uczciwości. Oczywiście temat jest mocno kontrowersyjny i zbyt szeroki, by go w tym miejscu rozważać. Natomiast w sytuacji, gdy zobowiązaliśmy się do opieki nad kimś w formie umowy, dopóki nie zostanie rozwiązana lub nie wygaśnie, jesteśmy odpowiedzialni za jej realizację.

I to w zasadzie wszystko. Innymi ludźmi nie mamy obowiązku się opiekować i nie jesteśmy za nich odpowiedzialni. Dorosły człowiek, tak samo jak Ty czy ja, jest odpowiedzialny za siebie, swoje słowa i czyny, ma obowiązek dbać o siebie i swoje dobro. Jeżeli przejmujesz za niego odpowiedzialność, robisz coś za niego, wówczas uniemożliwiasz mu spełnianie podstawowego obowiązku, jaki w  życiu ma. Wcale go tym nie uszczęśliwiasz, wręcz przeciwnie – ograniczasz go. Gdy na dodatek robisz to kosztem siebie i swoich potrzeb, zaniedbujesz także podstawowy obowiązek jaki w życiu masz Ty. Dlatego właśnie uważam, że miłe poczucie, że jesteśmy komuś potrzebni jest korzyścią tylko pozorną.

Czy to znaczy, że tymi wszystkimi innymi ludźmi mamy się nie interesować? Nie pytać o zdrowie? Nie spotykać się? Nie pomagać i nie dawać prezentu na urodziny? Nie pomagać w zmywaniu naczyń?

Nie. To znaczy natomiast, że nie mamy takiego obowiązku. Że możemy nie pomagać, nie załatwiać spraw za nich, nie ratować z opresji, nie dofinansowywać, nie tłumaczyć przed innymi, nie wysłuchiwać nawet ich żalów, nie dzwonić, nie dbać o ich dobre samopoczucie, nie dawać sobie wskakiwać na głowę.

Jeżeli to robisz, to tylko dlatego, że to właśnie wybierasz. Może chcesz się czuć potrzebny (potrzebna). Może chcesz mieć święty spokój. Może się boisz i to rozwiązanie wydaje Ci się najbezpieczniejsze. Przemyśl to sobie. W każdym razie, obowiązkiem Twoim to nie jest.

Najszczęśliwiej jest, tak mi się przynajmniej wydaje, gdy robimy to, co chcemy robić. Jeżeli spotykamy się z ludźmi, z którymi mamy ochotę pogadać, jeżeli pomożemy komuś z własnej chęci i wtedy, kiedy nam pasuje. Gdy przyjemność sprawia nam sama czynność, a nie nadzieja na docenienie, dozgonną wdzięczność, zaskarbienie sobie łaski tej drugiej osoby. Zresztą działa to w obie strony. Mi też przyjemniej jest, jeśli wiem, że ktoś do mnie dzwoni dlatego, że się stęsknił, a nie z wymuszonego obowiązku. Ja w każdym razie staram się dążyć do takich sytuacji i szukać takich okazji. Ale nikt mi nie będzie bezpodstawnie mówił, że mam coś zrobić, co mi się nie podoba, ani mnie nie wmanewruje w poczucie winy. Jestem  wolna. Jestem zdrowsza.

Pozdrawiam Was wiosennie i ciekawa jestem Waszych komentarzy,

Justyna

Tagi: , , , , , , , ,

Jedna odpowiedź to “Za kogo jesteśmy odpowiedzialni”

  1. Inna definicja współuzależnienia « Dzień dobry, jak się dzisiaj czuję? Says:

    […] czy inaczej uzależnionego, zapominają o sobie. Nie chcą niczego już przeżywać, natomiast chcą udzielić uzależnionemu pomocy za wszelką cenę. Po drugie, współuzależniony może stać się każdy, kto w imię drugiego człowieka zatraca […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: