Myślę nie, mówię tak


Ze współuzależnieniem wiąże się dziwne rozumienie dbałości o relację. Osoby współuzależnione często mają skłonność do zgadzania się na rzeczy, na które wcale nie chcą się godzić. Nic nie powiedzą, dla dobra sprawy. Starają się jak najdłużej nie ujawniać, że coś im się nie podoba. Często nawet nie wiedzą za dobrze, dlaczego się im nie podoba, tak są przyzwyczajone do zgadzania się od razu, bez zastanowienia. Albo ze zmęczenia. Nieraz zresztą są na tyle wycieńczone zachowaniem innych, że jest im wszystko jedno, jedyne, czego pragną to odrobina świętego spokoju. I dla świętego spokoju zgadzają się na coś, co im nie pasuje.

To jest połączenie niemyślenia z oddaniem wszystkich spraw w ręce kogoś innego i z przewrotnie rozumianą odpowiedzialnością za uczucia tego kogoś. Jeśli zgadzam się na rzeczy, których nie chcę robić, przekraczam kolejne granice własnej tolerancji, tłumaczę sobie, że to nic, że tylko chcę, by ta druga osoba była zadowolona. Albo chcę mieć spokój. A tymczasem rezygnuję z siebie, ze swoich potrzeb, z samodzielnego myślenia. Co gorsza, przyzwyczajam tę drugą osobę do takiego właśnie traktowania mnie. Ktoś, o kogo tak dbam, widząc jak bardzo się nie szanuję, może mieć ochotę na tym poczuciu kawałek się podwieźć, a nuż dzięki temu będzie mu jeszcze lepiej? Nic dziwnego, że mimo że ten drugi ktoś może (choć nie musi) być bardziej zadowolony, mi się humor raczej psuje niż poprawia. Wiąże się z tym wstyd, niechęć do siebie, utrata szacunku do siebie samego. A za nimi pojawia złość na tego, kto miał zostać uszczęśliwiony, na wszystkich wokół na cały świat. Potem następuje kolejna fala wstydu i poczucia winy.  W ten sposób powstaje kolejne błędne koło.

Można je przerwać. Jednym ze sposobów jest  przyjęcie do wiadomości, że JA odpowiadam za siebie. Za uczucia, słowa i czyny innych odpowiadają ONI sami. Odkąd to zrozumiałam, powtarzam to sobie w każdej sytuacji, gdy odruchowo zaczynam zgadzać się na coś, czego tak naprawdę nie chcę, dla świętego spokoju lub dla zadowolenia innych.

Co polecam sobie i Wam,

chyba że macie inne pomysły to proszę podzielcie się🙂

Justyna

Tagi: , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 2 to “Myślę nie, mówię tak”

  1. Dorota Says:

    Odpowiedzialność to jedno, dobrze jest sobie uświadomić, że każdy jest odpowiedzialny za siebie. Uświadomienie sobie, że oprócz współuzależnienia sława tak istnieje jeszcze słowo, zresztą bardzo ważne NIE. Warto sobie jednak uświadomić, że nauczenie lub uczenie się, na co dzień mówienia NIE, będzie wywoływało konflikty. I właśnie w tych konfliktach jest pies pogrzebany. Trzeba mieć w sobie wiele wytrzymałości, aby nie popaść np. dla świętego spokoju w stare systemy zachowań.
    Podoba mi się jak pisze o problemie współuzaleznienie, piszesz od serca. Czy ograniczasz się do własnych przemyśleń, czy korzystasz również z jakieś literatury? Pozdrawiam Dorota

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: