Inna definicja współuzależnienia


Oto jak ja na własny użytek rozumiem termin „współuzależnienie”, ciekawe czy się z tym zgodzicie.

Po pierwsze, współuzależnienie polega na czymś, o czym już w tym blogu pisałam – na schowaniu swojego ja do głębokiej piwnicy. Wspomina o tym m.in. John Bradshaw w „Powrót do swego wewnętrznego domu”, że współuzależnienie jest to utrata tożsamości.

Ponieważ uzależnienie, zwłaszcza chemiczne, każe ludziom borykać się z ciągłym stresem, huśtawkami, manipulacjami, problemami, z którymi trudno sobie radzić i z którymi nieraz sobie po prostu nie dajemy rady, stawia w obliczu dramatu i bezradności, osoby, którym wypadło brać udział w „ratowaniu” alkoholika, czy inaczej uzależnionego, zapominają o sobie. Nie chcą niczego już przeżywać, natomiast chcą udzielić uzależnionemu pomocy za wszelką cenę.

Po drugie, współuzależniony może stać się każdy, kto w imię drugiego człowieka zatraca siebie. Tak więc współuzależnienie możnaby rozumieć jako nie tyle „przejęcie części uzależnienia partnera na siebie”, co „uzależnienie od partnera”. Partnera – mam na myśli dowolną bliską drugą osobę. Zresztą partner nie musi być uzależniony, może być przewlekle chory, albo może to być dziecko, któremu matka poświęciła się bez reszty i nie zauważyła, że dziecku stuknęła trzydziestka.

Po trzecie, cech współuzależnienia nieraz nabierają dzieci, które ani swoich uzależnionych rodziców nie ratowały, ani nic. Zresztą rodzice nie muszą być uzależnieni, wystarczy, że są dysfunkcyjni rodzinnie, to znaczy, nie zapewniają dzieciom należytej opieki emocjonalnej lub krzywdzą je czynnie. Potem, w dorosłym życiu, dzieci te zachowują się wobec swoich parterów, jak osoby współuzależnione. Najczęściej znajdują sobie partnerów z problemami, żeby się im poświęcić, a jeśli trafią na kogoś bez problemów, to albo się w tym nie odnajdują, albo spróbują chociaż wmanewrować tego kogoś w poczucie, że jest bardziej problematyczny, niż by musiał. Jeżeli czujesz, że to Twoja szufladka, to zainteresuj się koniecznie tematyką dorosłych dzieci alkoholików DDA, możesz się równolegle przyglądać jej oraz tematyce współuzależnienia.

Tak mi się kształtuje definicja współuzależnienia, więc pozwolę sobie ją jeszcze raz podsumować. Uważam, że współuzależnienie to poświęcenie się dla dobra drugiej osoby, przy którym nasze ja zostaje zamknięte w ciemnej piwnicy. Zgadzam się, że nie jest to choroba. Zgadzam się, że jest to zespół cech i postaw. Uważam, że są one konsekwencją poświęcenia się dla kogoś, kto jest dorosły i naszego poświęcenia nie potrzebuje aż tak bardzo, jak by nam się wydawało. Nieraz współuzależnienie jest konsekwencją faktu, że rodzice, takim czy innym sposobem, doprowadzili do zamknięcia się w owej piwnicy ja swojego dziecka. Wówczas dziecku jest znacznie trudniej nie wpaść w pułapkę współuzależnienia.

Jak zwykle, proszę weźcie pod uwagę, że są to moje osobiste przemyślenia, gdyby ktoś się zgadzał, czy nie zgadzał, lub chciał to poszerzyć, to komentarze czekają🙂

Justyna

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: