Pustka w środku


Poczucie wewnętrznej pustki jest szczególnie dokuczliwe. Dopada znienacka i trudno się od niego uwolnić. Kiedyś dziwiło mnie, że czuję się samotna czy jestem na imprezie, czy na wycieczce, czy na plaży, czy w domu.
Wspominam o tym dlatego, że zbliża się długi weekend majowy i przypominają mi się inne, dawne długie weekendy.

Coś musiało się dziać. Jeśli nic się nie działo, ogarniała mnie panika. Ktoś musiał zadzwonić, trzeba było wyjechać z domu, coś zorganizować. Pamiętam piękne, słoneczne i gorące weekendy, kiedy z jakiegoś powodu zostaliśmy w domu. Złościło mnie, że ludzie chodzą po dworze, że się śmieją, są razem. Zazdrościłam im, że są szczęśliwi i że nie znają takiej samotności, jakiej ja doświadczam. Niby wiedziałam, że pozory stwarzać to nie taka trudna rzecz, że wyglądać na szczęśliwego, a przeżywanie szczęścia, to dwie nieraz różne rzeczy.
Po którymś weekendzie w tym stylu zaczęłam pilnować, by taka sytuacja się nie powtarzała. Rozrywki były planowane, niemal zawsze wyjeżdżaliśmy z domu na długie weekendy. A i na krótsze też. Miałam potrzebę, żeby się działo, by wyglądać jak ktoś szczęśliwy i nie czuć wewnętrznej pustki. Co z tego, skoro zabierałam tę dziurę bez dna ze sobą? Towarzyszyła mi w najpiękniejszych zakątkach Polski, na wydmach nad morzem, w łagodnej toni jeziora, w górach i wśród zabytków. Na chwilę o niej zapominałam gdy działo się intensywnie. Potem wracała. Psuła humor, nastrój, całą atmosferę. Psuła relacje. Żeby nie dać jej zrujnować wszystkiego, wycofywałam się. Udawałam że wszystko w porządku. Robiłam dobrą minę do złej gry. Dusiłam przykre poczucie, że coś jest nie tak.
Dzisiaj po trochu odkrywam (jak mówiłam już kiedyś, jestem gdzieś po drodze), że to właśnie owa dziura była jedną z przyczyn wieszania się na innych ludziach, sprawach i zdarzeniach. Była przyczyną strachu, że nic nie mogę w swoim życiu zmienić, bo ostatni dobrze życzący mi ludzie mogliby mnie opuścić, a tego nie zniosę. Przyczyną robienia dobrej miny do złej gry. Dziura była straszakiem, który w zasadzie zawsze na mnie działał, reagowałam na niego odruchowo, bezwolnie. Pustka emocjonalna jest powodem, że jedni wpadają w nałogi, a inni uzależniają się od tych uzależnionych. A nawet jeśli uzależniony się nie pojawia, to żyją życiem swoich dzieci, rodziców, sąsiadów, koleżanek z pracy, celebrytów… byle nie swoim własnym.

Naczytałam się i nasłuchałam o przyczynach powstawania takiej wewnętrznej pustki i zdaję sobie sprawę, że zrozumienie czym ona jest stanowi klucz do zdrowia. Zaczęłam się z nią konfrontować co i raz, i coraz bardziej wypełnia mi się ona różnymi dobrymi, ciepłymi uczuciami i zdarzeniami, bardzo stopniowo, powolutku. Wiem, że dla niektórych może to zabrzmieć egzaltowanie, ale moim zdaniem w momencie gdy zrozumiemy, czym ta pustka jest, uznamy ją, przyjrzymy się jej z troską i przestaniemy nerwowo dążyć do zalepiania jej różnymi działaniami – podrywaniem nowych partnerów, wyjazdami, zakupami, imprezami, jedzeniem, nie mówiąc już o chemikaliach – wtedy otworzy się przed nami bramka do prawdziwego spokoju, ukojenia i poczucia pełni.
I wtedy to dopiero będziemy wreszcie mogli odpoczywać! Czego Wam i sobie w przededniu długiego weekendu życzę,
Justyna

odpoczynek nad morzem

Tagi: , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: