Bajka o ciepłym i puchatym – inna wersja


Znacie? To posłuchajcie.

Dawno, dawno temu, w pewnym królestwie istniało takie coś, co nazywano Ciepłym i Puchatym, bo takie też było. Ludzie nie wiedzieli, co to skąpstwo i zachłanność, dlatego dzielili się ze sobą tym ciepłym i puchatym, a ono robiło się coraz cieplejsze i było go coraz więcej. Dzięki temu każdy miał w domu coraz więcej Ciepłego i Puchatego, a ono dawało magiczną radość.

img_0626

Król tego państwa, chociaż miał piękną żonę i dwoje uroczych dzieci, królewnę i królewicza, wolał spędzać czas na ucztach w towarzystwie swoich rycerzy, polowaniach i wycieczkach do zagranicznych królestw, gdzie spotykał innych władców, mających inne obyczaje. Coraz mniej czasu znajdował dla swojej rodziny, a gdy wracał do domu, opowiadał o ciekawych przygodach, jakie spotykały go za granicą, zbyt ciekawych, by warto było słuchać o tym, co robili w tym czasie domownicy.

img_0630

Ponieważ tak często go nie było, rozkazał, by jego Ciepłe i Puchate zostało zamknięte w skarbcu, żeby ktoś go nie zawłaszczył, gdy króla nie będzie. Ale żeby nikogo nie martwić, nikomu o tym nie powiedział. Tajemnicę znali tylko on sam i skarbnik.

Od tego czasu coś zaczęło się psuć. Królowa próbowała dawać mu swoje Ciepłe i Puchate gdy się pojawiał, on jednak przyjmował je jak oficjalny dar i przekazywał natychmiast do skarbca. Zaś to, które kiedyś królowa w swej komnacie miała w wielkiej obfitości, zaczęło się kurczyć, do tego stopnia, że nie miała czym obdarowywać swych ślicznych, cudownych dzieci. Dzieci, które kiedyś żyły stale otulone ciepłym i puchatym, teraz coraz rzadziej wychodziły na dwór, bo nic nie chroniło ich delikatnych ciał przed zimnym wiatrem. Wiedziały jednak, że ciepłe i puchate matka daje przede wszystkim ojcu, którego za granicą lub na polowaniu może spotkać jakieś nieszczęście, więc się nie skarżyły. Rozumiały, że ojciec jest narażony, więc trzeba go uratować. A królowa coraz mniej myślała o sobie i o dzieciach, a coraz więcej o królu, którego starała się chronić oddając mu całe swoje Ciepłe i Puchate. Nie dzieliła się też oczywiście ze swoimi poddanymi.

Z roku na rok w całym królestwie robiło się coraz gorzej. Król prowadził rozsądną politykę, ale mimo to czegoś brakowało. Ciepłego i Puchatego ubywało w każdym domu, a gdy go brakowało, coraz częstszym gościem stawał się smutek. Ludziom nie chciało się pracować ani nawet wychodzić z domu, ze smutku chorowali i mnożyły się rozmaite nieszczęścia.
img_0655
Pewnego dnia królowa, snując się ponuro po zamku i łkając cicho, przypadkowo wpadła na skarbnika. Dostrzegł łzy w jej oczach i nie mógł oprzeć się pokusie spojrzenia jej prosto w twarz z troską. Dumna królowa wybuchła gniewem, którym maskowała wstyd i smutek. Skarbnik odchodząc powiedział tylko spokojnym głosem, że nie wolno mu zdradzić tajemnicy królewskiej, ale w tej właśnie tajemnicy tkwi przyczyna smutku, jaki ogarnął całe królestwo.

Dało to królowej do myślenia, i gdy ochłonęła z gniewu, postanowiła wrócić do skarbnika i wydobyć z niego ową tajemnicę. Skarbnik zamyślił się, pokiwał smutno głową i powiedział:
– Nie mogę ci powiedzieć całej prawdy. Nie wolno mi. Ale możesz zapytać o to króla.

Gdy tylko król zjechał na zamek ze swą świtą, królowa użyła całego swojego uroku i odrobiny magii jaką znała, by dowiedzieć się, jaki też użytek król robi z Ciepłego i Puchatego, które mu przez te wszystkie lata dawała.
– Chowam je do skarbca, tam jest bezpieczne – powiedział wreszcie król. – Nie mam czasu ani ochoty na dzielenie się nim z nikim. Prawdziwe życie to uczty, polowania, zabawy, towarzystwo, bale, no i rządzenie krajem – to jest prawdziwe szczęście, a nie jakieś tam ciepłe czy puchate. A jeśli kiedyś znowu będę chciał je mieć, to wyjmę ze skarbca. Teraz jeszcze nie pora na to.

Królowa poczuła, jak bardzo jej wszystkie wieloletnie wysiłki, by chronić króla, nie miały sensu. Przypomniała sobie o swoich dzieciach, dla których Ciepłego i Puchatego nie wystarczało, o poddanych, o zaniedbanym zamku. Zrobiło się jej bardzo, bardzo smutno i odeszła do swoich komnat. Płakała i płakała bardzo długo… gdy podniosła oczy, jej wzrok padł na kuferek, niegdyś pełny Ciepłego i Puchatego, teraz pusty. Na samym dnie leżał ostatni kłaczek.
img_0598
Wzięła go delikatnie w ręce i zaniosła do komnaty swoich dzieci i oddała im ten ostatni strzępek szczęścia. Natychmiast Ciepłego i Puchatego zrobiło się dwa razy więcej. Wzięli je i wyszli z zamku. Każdemu, kogo spotkali, dawali Ciepłe i Puchate, a ludzie odwzajemniali się tym samym. Królowa też od swych poddanych dostawała Ciepłe i Puchate i czuła, że jest jej coraz weselej na duszy. Od tego czasu królowa spędzała coraz mniej czasu samotnie w zamku, a Ciepłego i Puchatego nie brakowało odtąd już ani jej, ani dzieciom, ani mieszkańcom tego dalekiego królestwa… było go tak dużo, że niektórzy rozdają je do dziś…

Jak Wam się podoba taka wersja tej bajki?
Oryginalna wersja krąży po świecie i internecie anonimowo, jeśli ktoś jest w stanie podać jakieś źródło, poproszę o informację.

Miłego dnia,
Justyna
img_0772

Tagi: , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: