Współuzależnienie – a to larwa


Witajcie,
Najnowsze „Wysokie obcasy”, z 11 maja 2009, otwiera list, w którym Czytelnik zwierza się ze swojej bezsilności wobec nadmiernego przywiązania swojej żony do jej dysfunkcyjnej rodziny. Bardzo mnie to wyznanie poruszyło, gdyż opis całej sytuacji był dla mnie jednocześnie przerażający, jak i znajomy. Przeczytajcie zresztą sami. (ale potem tu wróćcie:-))

W całej tej historii moją uwagę skupiła przede wszystkim współuzależniona matka, „nieprzyjemna”, to najłagodniejsze określenie, jakie pada. W bliższym kontakcie okazuje się po prostu złowroga, apodyktyczna, wiecznie zła, agresywna i krzywdząca najbliższych. Absolutnie szkodliwa. Taka złowroga larwa, przez którą rodzina żyje w izolacji i zaczyna przypominać sektę.

Właściwie większość współuzależnionych nosi w sobie podobną larwę, która nieraz w „sprzyjających” warunkach daje o sobie znać. Gdy życie staje się zbyt ciężkie, gdy sobie nie radzimy ze złem, które nas spotyka, pierwsze co robimy, to zapadamy się we własny wstyd. Co powiedzą sąsiedzi, znajomi, w pracy itd., gdy zobaczą, że on (robi to, co robią uzależnieni), gdy się dowiedzą, jak jest u nas w domu. Trudno wówczas nie ulec pokusie odizolowania siebie i swojego domu od reszty świata.

Po drugie, taki toksyczny wstyd w połączeniu z bezradnością wobec tego, co się dzieje, rodzi niekontrolowane reakcje – agresję wobec najbliższych i wobec siebie, kontrolowanie, wybuchy złości, napady rozpaczy. Współuzależnienie zmienia rozumienie odpowiedzialności. Usiłujemy podjąć odpowiedzialność za to, co się dzieje z innymi, a porzucamy odpowiedzialność za to, na co mamy wpływ, za to co robimy my sami – za nasze czyny i słowa.

Mówię to, bo sama nieraz dostrzegałam w sobie taką szkodliwą larwę, która od czasu do czasu zaczynała żyć własnym życiem. Mam tylko nadzieję, że nie narobiła zbyt wielkich szkód po okolicy i głównie dręczyła mnie samą.

Bo larwa szkodzi wszystkim. Nosicielowi – który wpada w spiralę rozpaczy i agresji, autoagresji i ponownej rozpaczy. Uzależnionemu – który dzięki temu, co się dzieje ma kolejny pretekst do kontynuowania swoich zachowań, jest biedny i szarpany przez złego współuzależnionego. Wreszcie reszcie rodziny, zwłaszcza dzieciom, które grzecznie uczą się, jak być współuzależnionym i doznają krzywdy.

Przyjrzyjmy się jeszcze raz owej matce z listu. Nie zamierzam nikogo oceniać, jeżeli jednak nie chcemy się do niej upodobnić, możemy zadbać o to, by podobna złowroga larwa się w nas nie rozwijała. A to oznacza przełamanie wstydu, wyjście do ludzi i ucieczkę ku lepszemu – ku życiu bez współuzależnienia.
Czego sobie i Wam życzę
Justyna

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: