Samotni na własne życzenie?


Samotność to taki stan egzystencjalny, który pojawia się, gdy kogoś nam brakuje. Nie chodzi o kogoś, kogo znamy, gdyż w takim przypadku nazwałabym ten stan tęsknotą. Kogo więc brakuje osobie, która odczuwa samotność? Kogokolwiek?

Można spróbować to sprawdzić, poznając kogoś (kogokolwiek) lub przebywając z kimś przez dłuższy czas. Zajęcie się czymś, oddawanie się rozrywkom, poświęcanie obowiązkom powoduje, że samotność na jakiś czas znika. Spotkanie ze znajomymi, życie rodzinne – mają moc rozwiewania samotności. Związanie się z kimś do pary – również.

Potem opcje są trzy.

1. Samotność powraca gdy tylko zajęcia lub sytuacje przestają być nowe i nie pochłaniają nas aż tak bardzo. Wówczas przypominamy sobie, że nic się nie zmieniło i do samotności dołącza się żal, że ciągle jest nam źle oraz złość, że ciągle jest tak samo jak wcześniej.

2. Strach przed samotnością ciągle chucha nam w kark, więc robimy wszystko, by nie znaleźć się w miejscu (czasie), gdzie nie ma ludzi i nic się nie dzieje. Angażujemy się w liczne obowiązki, nie mamy wolnego czasu, nie odpoczywamy, trwamy w związkach, które nas ranią lub nie satysfakcjonują, nie podejmujemy starań o ich naprawianie, bo boimy się ryzykować. Ewentualnie szybko zmieniamy znajomych czy partnera, czy zajęcia i znów jesteśmy zaangażowani.

3. Zaczyna nam dokuczać nadmiar bliskości. Przeszkadza nam, że ktoś się nas czepia, czegoś od nas chce. Że ciągle jest w pobliżu, że nie mamy czasu tylko dla siebie tak jak dawniej, że może to nie jest właściwe towarzystwo, partner, zajęcie. Myślimy, że ten ktoś, kto nam towarzyszy jest jakiś nie taki. Trawa za mało zielona. Męczy nas obecność znajomych, nie chce nam się wysłuchiwać opowieści przyjaciół. Czujemy smycz, na której jesteśmy uwiązani i którą chcemy jak najszybciej zerwać. Szarpiemy się pomiędzy poczuciem zamknięcia w klatce a strachem przed samotnością, wreszcie uciekamy, wyprowadzamy się, zamykamy, izolujemy. Wkrótce samotność powraca.

Oznaczałoby to, że wcale nie szukamy kogokolwiek.
Kogo zatem? Czego? Idealnego partnera? Trawy bardziej zielonej niż ta w naszym ogródku? Jakiegoś celu, którego realizacji się absolutnie poświęcimy?

Niektórzy utrzymują, że samotność to po prostu stan wbudowany w kondycję ludzką, stale obecny w życiu człowieka. Człowiek odczuwa przecież samotność, gdy patrzy nocą w gwiazdy. Gdy czuje się mały wobec potęgi wszechświata. Gdy inni go nie rozumieją. Człowiek jest samotny, gdy umiera.

Uczucie samotności jest biologicznie uzasadnione i ma prawo się nieraz pojawiać. Człowiek jest istotą stadną, przystosowaną do życia wśród innych ludzi. W tak czy inaczej pojętej rodzinie. To wynika z ewolucji i temu służą rozliczne przystosowania biologiczne – w tym emocjonalne. Istnieje coś takiego, jak uczucie samotności, które ma służyć, jak przypuszczam, temu, by zagonić ludzi do rodzin. Poczucie samotności to coś takiego dla człowieka, jak dla owieczek pies pasterski.

Jeżeli jednak uczucie samotności towarzyszy nam stale, lub prawie stale, albo znika tylko gdy je na siłę zagłuszamy, gdy sami się krzywdzimy, lub pozwalamy innym krzywdzić nas tylko po to, by nie odczuwać samotności, warto się nad nim zastanowić. Kogo ja potrzebuję? Czego?

Można też zadać sobie pytanie przewrotne, „A co mi daje to, że czuję się samotna (samotny)?” Bo może, na przykład, boję się bliskości, więc nie otwieram się przed nikim tak naprawdę, nie pozwalam sobie na swobodne wyrażanie siebie. Albo też może po prostu nie wierzę, że ktoś może chcieć być ze mną blisko. Ale nie myślę o tym, bo to bardzo bolesne. Wolę myśleć o tym, że jestem samotna, że po prostu ludzi, których można polubić, nie ma wokół mnie. Albo mieć nadzieję, że kiedyś objawi się jakiś książę z bajki, który będzie idealny i będzie można go polubić. Są to wprawdzie smutne myśli, ale nie aż tak bolesne jak przyznanie, że nie bardzo lubię siebie i nie za bardzo lubię innych, nie mam ochoty się przed nikim ujawniać ze swoją osobą. A tak, ponarzekam sobie, pomartwię się trochę, a potem zajmę się tym co zawsze – rozrywkami, obowiązkami i nowościami – i znowu trochę czasu zleci.

W ten sposób można przeżyć całe życie, przez cały czas odczuwając samotność, lub wracając do niej co i raz.

To jest droga na skróty, która przynosi pozorne, krótkodystansowe efekty. Jak uczy M. Scott Peck, drogi na skróty na ogół prowadzą na manowce, choć większość ludzi daje się na to nabrać. Mało komu chce się podjąć trud powędrowania drogą męczącą i długą, pełną wyrzeczeń, która jednak w ostatecznym rozrachunku zawiedzie wędrowca tam, dokąd chciałby dojść.

Warto się zastanowić, czy samotność, na którą tak narzekamy, nie jest tak naprawdę naszym wyborem, czy nie wynika tak naprawdę z lęku przed bliskością, przed otwarciem się na drugą osobę, przed zdjęciem maski. A może żadna osoba nie wydaje nam się godna tego, by nas naprawdę poznać? Przecież ludzi na świecie jest tak wielu, że musi istnieć choć parę osób „godnych”! Co mnie hamuje przed mówieniem o sobie prawdy, przed objawieniem swojego prawdziwego oblicza? W końcu jeżeli przed nikim się nie ujawniam, to jak mnie (ale taką prawdziwą mnie) ktokolwiek może pokochać?

Z moich własnych rozważań, lektur, wysłuchanych opinii innych osób wynika, że największą blokadą przed bliskością jest niechęć do siebie samego i brak otwartości przed sobą samym. Że samotność to przede wszystkim uczucie braku siebie. Nieznajomość siebie. Obcość w stosunku do siebie. Że poznanie i pokochanie siebie umożliwia powrót do stanu, w którym znika emocjonalna dziura, możemy bez paniki rozejrzeć się po świecie w poszukiwaniu partnera do założenia trwałej rodziny i prawdziwych, szczerych przyjaciół, a także zająć się robieniem tego, co daje nam poczucie spełnienia.

Ale to oczywiście jest trudne, wymaga zachodu i wyrzeczeń, więc nie każdemu się chce. Łatwiej jest ponarzekać na samotność i na to, że nie znamy nikogo wystarczająco dla nas dobrego, a potem zająć się czymś (kimś, rozrywkami) i nie zastanawiać się ogóle. Tak czy inaczej, mamy wybór.

Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam do komentowania.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej – zadaj pytanie.
Justyna

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: