Czy nie lepiej udawać, że się tego nie widzi?


Wyobraźmy sobie taką sytuację. Facet codziennie po pracy wypija piwo, lub dwa – nic wielkiego, na imprezach na ogół się upija, czasem wychodzi z kumplami żeby się zmasakrować. Wydaje Ci się, że to jest już jakiś problem, ale… powiedzieć mu że się to widzi, czy nie?

Czy w ogóle jest sens mówić osobie uzależnionej, że naszym zdaniem ma problem?

A może to prywatna sprawa tej osoby i lepiej przymknąć oko? W końcu, dopóki sam nie zechce uznać, że coś jest nie tak, nic go i tak nie zmusi do zrobienia czegokolwiek, ani nawet do zauważenia problemu.

Wydaje mi się, że o ile każdy jest odpowiedzialny za swoje życie, o tyle za relację dwojga ludzi odpowiedzialni są oboje po połowie. Relacja z drugą osobą wpływa też na nas, a za nasze życie my ponosimy odpowiedzialność. Mamy obowiązek dbać o nasze interesy i o to, żeby nam się dobrze działo, także w relacji. A nie ma innego sposobu na rozwiązywanie problemów w relacji, gdy się pojawiają, niż rozmawianie o nich. Warto podjąć rozmowę.

Mamy prawo mówić o naszych niepokojach, troskach, o tym co nas boli i męczy, jeśli tylko chcemy.
Mamy prawo prosić drugą osobę o to, czego nam potrzeba, jeśli tylko chcemy.
Jednocześnie warto pamiętać, że prośba nie jest żądaniem i że osoba proszona nie musi spełnić naszej prośby, jeśli nie zechce.

Szczera rozmowa w przyjaznej atmosferze to na ogół podstawowy sposób, w jaki można wesprzeć osobę, która ma jakiś problem. Dzięki niej może ona, choć nie musi, uświadomić sobie że chce coś w swoim życiu zmienić, że warto się postarać. Nie zawsze jedna rozmowa wystarczy. Czasem trzeba wielu. Czasem trzeba czekać na ten moment, kiedy rozmówca ma w ogóle ochotę cokolwiek powiedzieć.

Trudno prowadzi się trudne rozmowy, nieraz boimy się je wszczynać. Jednak z moich obserwacji wynika, że im dłużej kisi się w sobie jakiś problem, im dłużej się o nim nie wspomina, tym trudniej mówić o nim na spokojnie, bez agresji, bez wypominania, bez zrzędzenia, bez złośliwości. Można zacząć mówić wcześniej, zanim problem rozrośnie się do rozmiarów nie do ogarnięcia, a my sami będziemy tak przewrażliwieni na tym punkcie, że nawet gdy partner coś zmieni na lepsze, nie zdołamy tego zauważyć. Nieraz warto też zacząć mówić, zanim weźmiemy na siebie konsekwencje tego, co ktoś robi.

W przypadku uzależnień jakoś tak się dzieje, że same z siebie nie zanikają, znacznie częściej rozrastają się. Przeczekiwanie na ogół nie rozwiązuje sprawy.

Można mówić o sobie, o tym co czujemy i przeżywamy, oraz o faktach. O tym, co się wydarzyło. Nie musimy mówić o tym, jaki nasz partner jest. Ocenianie, na ogół niczemu nie służy, tylko utrudnia wymianę zdań. Możemy nie generalizować. Mówmy o sobie i faktach, a potem wysłuchajmy, co partner ma do powiedzenia.

Co jeszcze można zrobić? Jeżeli w Twoim życiu pojawiło się uzależnienie, bardzo możliwe że w mniejszym lub większym stopniu Ciebie dotyczy problem współuzależnienia. Jedną z oznak może być to, że jest Ci trudno rozmawiać z partnerem o jego problemach i wolisz udawać, że problemu wcale nie widzisz, choć zaczynasz się bać, co będzie dalej. Jeżeli trudno Ci rozmawiać o uzależnieniu, bo nie umiesz za dobrze określić, co czujesz, to też jest sygnał, że może Ciebie dotyczyć temat współuzależnienia. Bardzo pomożesz partnerowi gdy pomożesz sobie.

Kolejny sposób, w jaki można pomóc osobie, która ma problem z nałogowymi zachowaniami, to dowiedzenie się na temat tego problemu jak najwięcej, zrozumienie mechanizmów uzależnienia. Jeżeli czytasz jakąś książkę na ten temat – warto dać ją do przeczytania także partnerowi. Przeczyta, albo nie – ale przynajmniej ma taką możliwość, temat się pojawi.

Jeszcze inny, to znalezienie miejsc, gdzie można zasięgnąć profesjonalnej pomocy oraz gdzie spotykają się ludzie, którzy z tym problemem radzą sobie i autentycznie zdrowieją. Wielu uzależnionych śmieje się bardzo długo z terapii i wspólnot. Ale warto, żeby wiedzieli dokąd się zgłosić na wypadek, gdyby któregoś dnia przestało im być do śmiechu. Bo tam wielu znajduje ratunek.

Życzę Wam optymizmu na dziś i nadziei na lepsze jutro,
zachęcam jak zwykle do komentowania i zadawania pytań
Justyna

Tagi: , , , , , , , , , ,

Odpowiedzi: 3 to “Czy nie lepiej udawać, że się tego nie widzi?”

  1. aga Says:

    Zastanawiam się czy osoby wspóluzależnione mogą wogóle wyjść ze swojego problemu?
    Ja przepracowałam bardzo trudny związek z ojcem mojego dziecka i sądziłam, że
    po naszym rozstaniu mam już jakąś świadomość i mogę zbudowac coś dobrego
    z sobą i innym człowiekiem. Niestety, okazało się, że zakochałam się w mężczyźnie niedojrzałym i mocno zranionym przez życie. Od nowa muszę zaczynać budowac siebie bez niego. Świadomość, że pakuję się w podobne historie bywa nie do wytrzymania i brak mi już sił.
    Pewne rzeczy oraz uczucia, są nieracjonalne, czasem nie mamy na nie wpływu…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: