Nie daj się!


W zeszłym tygodniu (31.05) w Wysokich Obcasach ukazał się artykuł „Służące geniusza„, który bardzo mnie poruszył.

Opisuje on mękę współuzależnionych dwóch kobiet w związku z niedojrzałym emocjonalnie mężczyzną. Przede wszystkim zwróciło moją uwagę zachowanie tych kobiet i to, jak bardzo dawały się upokorzyć. Poczułam głębokie współczucie dla nich i niezgodę na takie traktowanie ludzi przez innych ludzi.

Paradoksem tej sytuacji i czynnikiem, który, jak przypuszczam, częściowo przynajmniej umacniał te kobiety w trwaniu we współuzależnieniu było to, że mężczyzna ten cieszył się uznaniem jako artysta, poważaniem publicznym, był obsypywany zaszczytami, uważany za „geniusza”. Wiadomo, większość kobiet wolałaby mieć za partnera kogoś godnego, zdolnego, cieszącego się uznaniem, bogatego, prestiżowego. To jest coś takiego, co się liczy, bo może zapewnić zarówno dobre życie samej kobiecie, jak i jej dzieciom. Jest to podobno biologicznie uwarunkowany schemat. Tymczasem na schematy lepiej uważać, gdyż w 95% sytuacji są dla nas bardzo korzystne, a w 5% sytuacji bardzo niekorzystne. Jeśli nie zauważymy, że ta właśnie okazja jest wyjątkowa, mamy poważny problem. Na schematach właśnie bazują manipulacje.

Jednocześnie nieraz dajemy sobie różne rzeczy wmówić, zwłaszcza te „obiektywne”, które zauważyli ludzie z zewnątrz. W ogóle kierujemy się tym, co mówią nam inni, a same czasem nie za bardzo wiemy, co myślimy, czego chcemy, co czujemy.

Jeżeli więc kierujemy się tym, co mówią inni, opieramy się na ich doświadczeniu, które może być nieco inne niż nasze. Może oni przez tego „genialnego twórcę” nie byli nigdy poniżani, porzucani, zdradzani… bo nawet nie było takiej okazji. Mogą więc wypowiadać się o nim jako o osobie wartościowej, bo taka właśnie dla nich jest.

Myślę więc, że kobiety te mogły mieć trochę pomieszane myśli, trochę małe zaufanie do siebie i słabą wiarę w swoje własne doświadczenie, więc łatwo dały się przekonać, że związek z tym facetem właśnie jest czymś wartościowym. Tak to sobie wyobrażam.

Inna rzecz, że – to też tylko moje wyobrażenia, ale i mają u podstawy wypowiedzi kobiet tego pisarza – facet ten miał w sobie „coś”. Coś toksycznego i bardzo wciągającego. No właśnie uzależniającego. Nie chcę w tym miejscu wnikać w naturę tego „czegoś”, gdyż jest to wielki temat, który zostawię na inną okazję. To toksyczne „coś” powodowało, że kobiety trwały w relacji absolutnie dla nich szkodliwej. Oczywiście, podobnie jak nie każdy zostaje alkoholikiem, nie każda kobieta rzuca się w otchłań toksycznej relacji z mężczyzną. Robią to tylko te, które mają predyspozycje do uzależnień i współuzależnienia oraz które nie miały okazji uświadomić sobie tego, a więc uważać na sytuacje dla nich niebezpieczne. Nieraz już od dzieciństwa były przystosowane do roli ofiary i w takiej roli umieją funkcjonować, z ogromną szkodą dla siebie.

Moim zdaniem warto pracować nad sobą, zwiększać swoją świadomość – niezależnie od tego czy się jest kobietą, czy mężczyzną, między innymi po to żeby:

nie ulegać manipulacjom
nie być ofiarą
nie pakować się w niszczące związki
umieć z nich wyjść jeśli się taki trafił,
żyć po swojemu, szczęśliwie,
wiedzieć, czego się chce,
wiedzieć, co dla mnie jest dobre,
mieć do siebie zaufanie,
nie stracić wiary w to, że 95% sytuacji to sytuacje dla nas bezpieczne,
nie stracić wiary w to, że znacznej części ludzi można zaufać, tylko niektórzy są niebezpieczni,
żyć pełnią życia

I z takimi refleksjami zaczynam długi weekend!
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
Justyna

Tagi: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: