Wakacyjnie…


Wakacje to dla wielu z nas czas oderwania się od codzienności.

Czas realizacji pasji, marzeń, albo parę chwil świętego spokoju, pełny luz.

Niestety w naszej polskiej kulturze luz to picie, więc w czasie wakacji się pije ile wlezie. Wczasy all inclusive, wędkarstwo z miejscem na gorzałkę w składanym foteliku, grille na działce, koncerty i ogródki piwne. Nie trzeba rano wstawać  – jak tu nie skorzystać? I jeszcze do tego jesteśmy bombardowani zachętami muzycznymi.

… gdzie co wieczór gra muzyka gdzie gorzała w gardłach znika…

… gdy w domu nie ma dzieci to jesteśmy niegrzeczni…

Wakacje wakacje. W czasie wakacji bagatelizuje się znaczenie czynności i substancji uzależniających. Zaś dla już uzależnionych wakacje to cudowny pretekst, żeby sobie pozwolić na pławienie się w nałogu bez skrępowania. A co robią ich partnerzy/partnerki?

a) to samo – to jest również piją, palą i hulają. Pozornie wydawałoby się, że w ten sposób można nakłonić partnera do spożycia mniejszej ilości. Ale to tylko pozory. Tak naprawdę jest to dość niebezpieczne, bo samemu można się wciągnąć.

b) kontrolują – to jest zakazują, pojękują, wyliczają wypite kieliszki, odciągają od barów, chodzą krok w krok za delikwentem. To, jak dla mnie,  smutna opcja, bo ten uzależniony jest zły, a jego partner(ka) może zacząć czuć coraz większe zniechęcenie i do siebie samej i do partnera. Poza tym takie funkcjonowanie jest bardzo męczące. Łatwo zużyć całą energię, a wakacje przecież powinny służyć jej uzupełnianiu.

c) użalają się i zajmują gotowaniem, opieką nad dziećmi – przyjmując postawę męczennika/męczennicy. Nie jest to moim zdaniem dobry sposób spędzania wakacji – tak na smutno.

d) udają, że nie widzą i korzystają z innych dobrodziejstw wakacji. W pewnym sensie jest to niezłe wyjście z sytuacji, bo przynajmniej korzysta się z wakacji. Tylko to udawanie jest dość przykre, zwłaszcza że jeśli się spędza wakacje  Z KIMŚ, to miło byłoby również z tym kimś spędzać razem czas, w przeciwnym razie robi się samotnie.

e) spędzają urlop oddzielnie. To w zasadzie jest bardzo dobre rozwiązanie, jeśli nie najlepsze, o ile się ma na to gotowość. Przecież nie trzeba być papużkami-nierozłączkami przez całe życie. W praktyce mało kto tak potrafi, bo mało kto potrafi być sam. Ja spędzanie czasu wolnego bez pary wciąż czasem odczuwam jak pewnego rodzaju porażkę, ponieważ dla mnie prawdziwy relaks jest ściśle związany z poczuciem bliskości. Wystarczy jednak, że dobiorę sobie miłe towarzystwo i ciekawe zajęcia, a czuję się zadowolona i dobrze wypoczywam i cieszę się, że nie muszę udawać, że z kimś jestem, a jednocześnie czuć się samotna. Właściwie to coraz bardziej cenię poczucie bliskości z ludźmi, z którymi po prostu się przyjaźnię. Nie musi to być bliskość z partnerem, jeśli akurat z takiego czy innego powodu nie jest to możliwe. Chciałabym też za którymś razem odważyć się spędzić sobie tydzień lub dwa w zupełnej samotności i sprawdzić, jak bardzo lubię siebie i na ile dla siebie jestem interesującą i bliską osobą.

Każdy wybiera swoją opcję. Dla mnie na razie najlepsza jest taka, w której zakładam, że każdy dorosły człowiek narkotyzuje się (pije czy pali) na własną odpowiedzialność i ja nie muszę udawać, że tego nie widzę lub że mi się to podoba, ani w tym uczestniczyć, jak również mogę korzystać z tego, co miłego przygotował  świat dla mnie.

Wcale nie jest to łatwe, bo wychodzą na jaw różnice zainteresowań i ulubionych form spędzania wolnego czasu i można się zorientować, że łączy nas coraz mniej. Ale wydaje mi się, że inaczej nie ma szansy, żeby po pierwsze zadbać o siebie w czasie wakacji i naprawdę odpocząć, po drugie, żeby nie umacniać w partnerze przekonania, że nie przeszkadza nam to, że ulega nałogowi, po trzecie uniknąć prób manipulacji i wmawiania nam poczucia winy za to, że on pozwala sobie na nałogowe zachowania (jesteś taka niemiła, to co mam robić, muszę się napić).

Niezależnie od tego, jak wygląda obecnie Wasza sytuacja i która opcja jest Wam w tym momencie najbliższa, zachęcam do dbania o siebie, o swoje zdrowie, zachowanie szacunku dla siebie, jak najwyższy poziom energii. Po co odgrywać smutną, obrażoną i wiecznie złą jędzę, albo męczennicę, gdy w bezpieczny sposób można się dobrze bawić, choć może w nieco innym towarzystwie niż zwykle? Wakacje to czas, gdy można się oderwać od codzienności. Może warto spróbować, a co będzie dalej – życie pokaże.

Pozdrawiam wakacyjnie i zachęcam do komentowania

Justyna

Tagi: , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: