po wakacjach…


Witajcie!

Dobrze było zmienić miejsce pobytu, otoczenie, widoki, towarzystwo. To pozwala się oderwać i DSC_7759spojrzeć na siebie i swoje życie nieco innym okiem. Spędziłam dwa tygodnie ciągle się przemieszczając, najpierw łódką, potem samochodem. Mnóstwo rzeczy zobaczyłam, a przy okazji na chwilę zapomniałam o codzienności i o pracy nad sobą.

Wakacje to dobry czas, by wypróbować efekty całorocznych działań. Czy siedziało się cały czas na krześle, czy uprawiało czasem jakiś sport lub chodziło na spacery – to wyłazi. Czy uczyło się języka kraju, do którego się jedzie, albo angielskiego – też jest okazja potestować. Czy pracowało się nad sobą i w jakim zakresie, czy jest się trochę dojrzalszą osobą, albo przynajmniej bardziej świadomą.

Wakacje to czas, kiedy można odnaleźć chwilę spokoju, albo pobyć samemu ze sobą w otoczeniu, które nie wymaga natychmiastowego zrywania się i przystąpienia do krzątaniny i w ogóle nie wymaga żadnego zaangażowania. Wtedy nieświadomość przemawia do nas otwartym tekstem. Ja w każdym razie to zauważyłam na swoim przypadku. Nagłe napady smutku „bez powodu”, chęć przeżywania czegoś, a nie tylko patrzenia, różne refleksje o przyszłości i możliwościach – to właśnie w sytuacji oderwania od codzienności staje się bardzo wyraźne i ma zrozumiałe przyczyny. Najpierw się bawiłam na całego. Żadnych rozmyślań, żadnych ambitnych lektur, tylko działanie, towarzystwo i przyjemności. Potem poczułam się oderwana. Następnie zaczęłam słyszeć swoją podświadomość. Uznałam, że albo doznaję regresji, albo cały rok pracy nad sobą nic mi nie dał. Potem znów zajęłam się chłonięciem wrażeń, żeby nie zmarnować sobie wakacji.

Teraz, po powrocie i pierwszej konfrontacji z twardą rzeczywistością, mam ochotę spisać wszystkie te wskazówki, które mi podała moja podświadomość w chwilach oderwania, a następnie sensownie je wykorzystać, zanim zapomnę i wrócę na stare koleiny.

Wiem w każdym razie jedno: że poprzedni rok pracy nad sobą dał duże efekty. Przede wszystkim, słyszę siebie. Kiedyś też moje wnętrze do mnie przemawiało, ale tępiłam te głosy i zasłaniałam się przed nimi. Teraz je słyszę, choć bywają bolesne. Dzięki temu lepiej dostrzegam, nad czym powinnam się skupić i bardzo możliwe, że odkryję również, co robić.

Po drugie – lepiej wiem, co czuję i umiem to nazwać. Nie boję się tego. Nie wpadam w panikę, że to czuję, nie boję się o tym poinformować innych.

Po trzecie – nieco bardziej otwarcie wyrażam siebie. Jak smutno – to się płacze. Jak wesoło – to się śmieje. Jak chce się skakać – to się skacze, a jak chce się siedzieć w ciszy – to też można. I jak chce się pogadać to się mówi. Z perspektywy różnych wcześniejszych wyjazdów wakacyjnych zauważyłam, że znacznie mi się poprawiło.

Po czwarte – coraz częściej zwracam uwagę na swoje potrzeby i coraz lepiej się sobą opiekuję. Czuję się bardziej niezależna od grupy i nie martwi mnie kiedy mi się chce robić coś innego niż reszcie. Nie muszę być agresywna, żeby postawić na swoim, inni się nieraz dołączają.

Ogólnie było niesamowicie pięknie. I fajnie. Chyba najatrakcyjniejsze wakacje od lat. Może poza zeszłorocznymi. Gdybym niczego w swoim życiu nie zmieniała, pewnie bym takich nie przeżyła. A teraz segreguję zdjęcia, wyciągam wnioski na dalsze życie i wymyślam przyjemne weekendy na resztę lata. Świat jest naprawdę niezwykle piękny, dobrze jest go oglądać.

DSC00488

na zdjęciach po kolei: łódka na jeziorze w górach

DSC00503

góry nad fiordem

DSC00629

górska rzeka

DSC_7405

wysepka, nie pamiętam na czym

DSC_7427

Kwiaty na klombie w Hamar

DSC_7540

Widok Bergen

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: