Pewność siebie a współuzależnienie


Co to jest pewność siebie?

Wiara w to, że mogę dać sobie radę w życiu? Że znajdę rozwiązania moich problemów? Że jestem wystarczająco dobrze wyposażona przez naturę, bym mogła czuć życiowe spełnienie?

Brak pewności siebie powoduje, że szukamy różnego rodzaju protez.

Niektórzy nadrabiają fasonem. Inni gadżetami. Jeszcze inni mają protezę w postaci prestiżowego partnera. Jeszcze inni po prostu odcinają się od swoich uczuć, nastrojów, zajmują się czym innym lub sztucznie je sobie regulują. To wszystko są protezy pewności siebie. Współuzależnienie pojawia się tam, gdzie dwie osoby zamiast dążyć do dojrzałości stosują sobie protezy. Zwłaszcza wówczas, gdy dla jednej protezą taką jest drugi człowiek, a dla drugiej – substancja chemiczna lub kompulsywne działanie. W zasadzie byłoby to banalne stwierdzenie, gdyby nie ból związany zarówno z uzależnieniem, jak i współuzależnieniem.

W momencie, gdy uświadomimy sobie związek pomiędzy poziomem pewności siebie a uzależnieniem i współuzależnieniem, stajemy przed decyzją – czy wybrać stosowanie protezy, czy też podjąć trud podnoszenia pewności siebie.

Hm, tylko czy podnoszenie pewności siebie jest w ogóle możliwe? Chyba jest. Nie wierzę w to, że jeśli życie ukształtowało mnie do jakiegoś tam średniego poziomu poczucia pewności siebie, to nic już na to nie poradzę. Przecież nieraz wystarczy pogadać z kimś rozsądnym, kto udzieli nam odrobiny wsparcia, by nasze poczucie, że damy sobie radę i ogólnie jesteśmy nieźli – wzrosło. Albo gdy coś się nam uda zrobić. Albo chociaż gdy się porządnie wyśpimy i ładniej wyglądamy. Poczucie pewności siebie nie utrzymuje się zawsze na tym samym poziomie. Mi, na przykład, nieraz się zdarza doświadczać porządnych spadków pewności siebie. A to znaczy, że równie często ono również wzrasta. Poczucie pewności siebie można więc budować. Tylko najpierw potrzebna jest decyzja, że się tego chce. Że warto.

Czytam właśnie książkę Nathaniela Brandena „6 filarów poczucia własnej wartości”. Właśnie tego tematu dotyczy i proponuje indywidualną pracę nad sobą w postaci ćwiczeń.  Nie oferuje prostej recepty, drogi na skróty, kolejnej protezy, tylko rzetelną pracę.  Podoba mi się takie podejście, gdyż im dłużej się zastanawiam nad rozwojem osobistym, tym bliższy jest mi pogląd wyrażony przez M. Scotta Pecka w „Drodze rzadziej wędrowanej” iż nie ma drogi na skróty.

Tylko że… to jest kawał pracy i nie łatwo się samemu przypilnować żeby w niej wytrwać, żeby pracować systematycznie.

Myślę, czy nie byłoby miło stworzyć grupę osób, które chcą pracować na podstawie tej książki. Rozważę ten pomysł i kiedy pojawią się głosy „za”, sądzę, że taką grupę możnaby stworzyć. Na razie możecie zadawać pytania, zgłaszać wątpliwości, obiekcje, itd.

Przypominam, że wszelkie pytania i wątpliwości, jakie chcecie zgłosić mniej lub bardziej anonimowo poza forum, jak również tematy o których chcecie przeczytać w moich publikacjach (i w blogu) możecie mi zadawać również poprzez stronę zapytaj Justynę, dostępnym także na prawym pasku na górze bloga.

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna

Tagi: , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: