Przybliżanie dna


Wiele osób zadaje pytanie, co robić gdy już wygląda na to, że nic nie pomaga, że uzależniony (lub chory) partner robi co chce, z nikim się nie licząc (zwłaszcza z rodziną), manipuluje wszystkimi wokół, na zewnątrz stwarza piękne pozory, a w domu jest w najlepszym wypadku beznadziejnie.

Co robić,
Gdy się załamało ręce,
gdy brakuje już łez bo się wszystkie wypłakało,
gdy się człowiek kurczy z bezsilnej złości,
gdy się wszystkiego boi,
gdy się nie ma ochoty pokazywać ludziom na oczy,
gdy się wstydzi tak za siebie, jak za tę drugą osobę,
gdy się patrzy na mieszkanie i jest „jak u pijaków”,
gdy wkurzają ludzie udzielający dobrych rad,
gdy ksiądz, teściowie i rodzice przypominają, jak powinno być w idealnym małżeństwie,
gdy się szukało winy za wszystko w sobie,
gdy się ratowało kogoś po to, żeby się potem nasłuchać wymyślania od najgorszych,
gdy się miało ochotę usiąść na śmietniku i tam pozostać,
gdy się sprzątało po kimś do utraty sił tylko po to, by znów nabrudził,
gdy dzieci mówią, że się tylko umiesz złościć,
gdy znajomi się dziwią,
gdy sąsiedzi dziwnie patrzą,
gdy kasa znika,
gdy mówisz mu dosyć, idź sobie, a on puka do drzwi więc otwierasz,
gdy dzwoni w środku nocy z knajpy zabierz mnie proszę więc przyjeżdżasz
gdy nad ranem ktoś przywozi ledwie-żywe prawie-zwłoki do domu i mówi „jestem świadkiem Jehowy, nam nie wolno tak zostawiać ludzi, to go pani przywiozłem”
a gdy jeszcze do tego wszystkiego partner mówi że jest mu tak beznadziejnie, że coś sobie zrobi…

No, co wtedy robić?

Oczywiście nie każda uzależniona osoba sieje totalną destrukcję i nieraz uzależnienie przyjmuje formę podstępnego wślizgiwania się w nasze życie. Nie zawsze też uzależnienie wiąże się z utratą nieprzytomności. Na przykład ktoś może nieobecnym wzrokiem patrzeć w ekran komputera i wykańczać siebie oraz rodzinę grając od rana do nocy – cały czas zachowując przytomność, a nawet skupiając się na tym, co tam na ekranie się dzieje.
Ale wiele uzależnień, a zwłaszcza to bardzo powszechne w Polsce, związane z pewną płynną substancją, potrafi siać taką właśnie destrukcję totalną.

Nie wiem, co Ty w takiej sytuacji byś zrobił(a).

To, co proponują specjaliści, na ogół zamyka się w trzech takich pudełkach.

Pudełko nr 1. ZADBAJ O SIEBIE.
tutaj mieści się własna terapia,
przypomnienie sobie o sobie,
przypomnienie sobie o tym, że istniejesz też TY, a nie tylko ON(a),
tu jest znalezienie sobie grupy,
własna praca nad sobą,
sport i ruch, radość z drobiazgów,
kupowanie sobie czegoś dla siebie, nie tylko dbanie o resztę rodziny.

Pudełko nr 2. ZOSTAW MU(jej) PRZESTRZEŃ.
tutaj mieści się parę dobrych rad, truuudnych do przyswojenia.
nie kontroluj
nie szpieguj
nie wylewaj, nie wyrzucaj, nie gaś, nie chowaj do piwnicy, w ogóle nie chowaj.
nie strasz że sobie coś zrobisz
nie strasz że mu(jej) zabierzesz coś, czego zabrać nie jesteś w stanie
nie chodź za nim(nią) krok w krok. Chce pobyć w samotności, voila.
nie towarzysz mu(jej) w uzależnieniu.

Pudełko nr 3 KONSEKWENCJE I POWAŻNE TRAKTOWANIE
Właściwie to, co tu się znajduje w naszym pudełku 3, już samo w sobie jest konsekwencją. Tego co w pudełkach 1 i 2. Chodzi o to, że dorosły człowiek nie jest dzieckiem i odpowiada za to, co robi. Nie jest dobrze traktować kogoś dorosłego, jakby był dzieckiem. To nie sprzyja zdrowieniu. Lepiej też traktować poważnie próby manipulacji. To je nieraz rozbraja.
daj mu(jej) odczuć konsekwencje tego, co robi.
nabrudził(a) – zostaw, niech posiedzi w brudnym.
nie kupił – trudno, nie ma.
zostaje w knajpie do nieprzytomności – trudno, może sobie wezwać taksówkę.
nie ma kasy na taksówkę – trudno, wróci pieszo.
straszy że kogoś obrabuje – byle nie Ciebie.
straszy, że sobie coś zrobi – trzeba wezwać policję.
straszy, że Tobie coś zrobi – tym bardziej.
nie idzie do pracy – trudno, musi się wytłumaczyć.
robi sobie nacięcia na ciele – trzeba wezwać pogotowie.
majaczy, traci przytomność – tym bardziej.
wyjeżdża pod wpływem samochodem – wezwać drogówkę.
Od tego właśnie są służby, żeby radzić w podobnie trudnych sytuacjach. Samotny cywil nie zawsze poradzi sobie. Zwłaszcza jeśli jest z rodziny.

To radzą specjaliści. Taka konsekwencja i pozostawienie przestrzeni określane jest w leczeniu alkoholizmu mianem „przybliżania dna”. Chodzi o to, że żaden alkoholik nie chce przestać pić ani w ogóle czegokolwiek ze sobą zrobić, dopóki nie osiągnie „dna”. A co to jest dno? No właśnie tego nikt nie wie, bo dla każdego jest to co innego. Jeden się przerazi swoim stanem gdy się obudzi w kupie liści. Inny musi sobie rozwalić całe życie plus kilku osobom z otoczenia, jeszcze inny zrujnować sobie organizm i usiąść na wózku. Są też tacy, którzy dno osiągają dopiero kładąc się do grobu.

Problem polega na tym, by osoba uzależniona przeraziła się tym co robi, zanim stanie się coś nieodwracalnego. W szczególności – zanim umrze. Działanie konsekwentne, poważne traktowanie oraz myślenie za siebie, a nie za niego(nią), taka postawa sprzyja zdrowieniu. Taką postawę specjaliści oraz znawcy przedmiotu określają jako twardą miłość.

Moim skromnym zdaniem jest to koncepcja, która najmniej ze wszystkich koncepcji związanych z pracą nad uzależnieniami przyjęła się w naszej świadomości społecznej. To właśnie ona powoduje, że od stosujących ją żon odwracają się teściowie, znajomi,
nie mówiąc o przyjaciołach męża. W drugą stronę jest nieco inaczej. Facet kobietę, która wykazuje objawy ostrego uzależnienia, prędzej jest w stanie po prostu zostawić samej sobie, a nawet jeśli tego nie robi, to dlatego że nie chce, bo ma na to pełne przyzwolenie społeczeństwa. No cóż, akurat pod tym względem to dla uzależnionych pań tylko lepiej, bo mają szansę spotkać „swoje dno”.
Kobietom aż tyle nie wypada. Być może to dlatego facetom jest tak trudno. Zawsze czuwa nad nimi jakiś dobry kumpel, wujek, babcia, mama, którzy ratują gdy ta „wredna larwa” – czyli żona – odwraca się i nie chce pomagać, albo nie daj Panie Boże skieruje „na niego” odpowiednie służby. Kobiety nieraz działają w tej sytuacji samotnie, mając do tego na głowie cały dom i wszystkie jego sprawy oraz dzieci i ich sprawy.

Dlatego, jak wspomniałam, jest to trudne. W naszym kraju wiedza na temat alkoholizmu i uzależnień w ogóle jest znikoma. A na to nakładają się tradycyjne koncepcje dobroci, lojalności, obowiązku, zostawiania w biedzie oraz role przypisywane mężczyznom i kobietom.

Jednak, jak wynika z doświadczeń oraz z badań specjalistów – twarda miłość to jest właśnie to, co działa.
Dlatego tak ważne jest wsparcie.
Dlatego potrzebna jest wymiana doświadczeń i dobrej energii między osobami, które wiedzą, o czym mowią.
Dlatego trzeba najpierw nauczyć się dbać o siebie.

Dzięki za Wasze pytania, które posłużyły za inspirację do dzisiejszego wpisu, czekam na następne oraz na komentarze.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
Justyna

Tagi: , , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: