A zwłaszcza nie zwalczaj uczuć


Dzisiaj jeszcze na moment chcę wrócić do uczuć.

Nawet na twardej skale rozwija się życie. Foto: ja.

Nawet na twardej skale rozwija się życie. Foto: ja.


Przygotowana przeze mnie lista jak widzę cieszy się coraz większą popularnością i coraz więcej osób ją pobiera.

To dobrze, że zdajecie sobie coraz lepiej sprawę z tego, jak ważne są uczucia.

Nieraz się słyszy, że nie ma złych uczuć, chociaż niektóre (a może większość) są nieprzyjemne. Ciekawe, na ile ten pogląd jest Ci bliski, a na ile nie.

Wiele(wielu) z nas nauczyło się jednak kontrolować się w taki sposób, że staramy się odczuwać tylko te uczucia, które są dla nas przyjemne, a te, które są dla nas nieprzyjemne – ignorować, lub udawać, że ich po prostu nie czujemy. Gdy raz się wpadło w taki nawyk kontrolowania, trudno się tego oduczyć.

Normalnie uczucia pojawiają się jako wskaźnik jakichś potrzeb lub zagrożeń. Boli – cofnąć się. Straszy – uciekać. Śmieszy – podejść bliżej. Uczucia są wywoływane przez to co się dzieje wokół, przez własne życie wewnętrzne, czyli to, co sobie myślimy, lub przez podświadomość. Uczucia istnieją po to, żeby organizm zrobił coś, co zaspokoi jego potrzeby. Na ogół powiązane są bardzo bezpośrednio z reakcjami. Odbywa się to za pośrednictwem hormonów, których poziom rośnie lub maleje. Efekt jest taki, że uczucie smutku wywołuje płacz. Wyskoczy pies – rzucamy się do ucieczki.

Natura (czy też inna Siła) zaprojektowała to w taki sposób, by wszystko odbywało się bardzo szybko, i żeby niejako zmusić organizm do właściwej reakcji. Smutno – płacz. Biją – uciekaj, albo przywal. Dopiero gdy właściwie zareagujemy, odczuwamy ulgę, która chyba jest czymś w rodzaju zaprogramowanej nagrody za dobrze wykonane zadanie.

Człowiek – w przeciwieństwie do zwierząt – ma jednak możliwość kontrolowania tego, co mu się w głowie myśli, jak również tego, co odczuwa, bo jest inteligentny.

Ja sama mogę Wam ze swojego doświadczenia opowiedzieć, jak oduczyłam się płakania na filmach. Oglądałam w telewizji po raz chyba trzeci radziecki film o czasach rewolucji październikowej pt. „Sorok pierwyj.” Za pierwszym i drugim razem końcowa scena, gdy ona musiała go zastrzelić, choć było im tak dobrze, doprowadzała mnie do łez. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby za trzecim razem zmusić się na tym filmie do nieczucia. Może pomyślałam, że jestem za duża? Albo że to głupio na filmach się wzruszać? Miałam wtedy chyba z dziesięć lat, może trochę więcej. W każdym razie zebrałam się w sobie i poczułam że mi wszystko jedno co się tam z nimi dzieje i że wcale mnie to nie rusza. Potem trenowałam na innych filmach, aż wreszcie doszłam do wniosku, że w sumie to było całkiem przyjemne tak się wzruszyć i rozpłakać. Ale już nie umiałam. Dopiero musiałam całkiem dorosnąć i świadomie dać sobie pozwolenie na takie uczucia, żeby ta umiejętność wróciła.

Taka kontrola, to na przykład jeden ze sposobów na traumę. Jeżeli zdarzy nam się sytuacja, której absolutnie nie możemy znieść, przestajemy odczuwać cokolwiek, bo by nas to mogło zabić. Na jakiś czas wpadamy w otępienie. Nie pamiętam gdzie, ale czytałam czyjeś wspomnienia z Powstania Warszawskiego, a potem z Pruszkowa i obozu koncentracyjnego. Właśnie tak – dało się przeżyć, bo człowiek był otępiały, nie czuł za bardzo co się z nim dzieje. To jest sposób na przetrwanie.

Jednak jeżeli trauma jest zbyt silna lub trwa zbyt długo, lub dana osoba jest delikatna, wówczas może mieć trudności z wyjściem z tego otępienia. Skutek jest taki, że zamiast odreagować zmasowane uczucia, zareagować odpowiednio i odczuć na koniec ulgę, człowiek zatrzymuje się w połowie. To, zdaniem specjalistów należących do różnych nurtów, jest dobre tylko na krótką metę. W momencie zagrożenia. Na długą – prowadzi do różnych dolegliwości, depresji, utraty orientacji w życiu, chorób, uzależnień, skrytości, agresji, mściwości i tak dalej. Tak naprawdę, jest w pewnym sensie utratą kontroli nad swoim życiem i równowagą swojego organizmu, rezygnacją z prawdy o sobie.

Dlatego też specjaliści, a także praktycy, postulują powrót do odczuwania. Chodzi o to, że gdy już chwile grozy miną i człowiek się trochę życiowo otrząśnie, żeby nie odcinać się całkiem od uczuć, które w końcu są naszą częścią, lecz powoli, nie katując się, delikatnie i łagodnie, zacząć się im przyglądać. Z całym szacunkiem, troską o siebie i sięgając za każdym razem tylko tak głęboko, na ile chcemy sobie pozwolić. Nic na siłę. Bolesnym, złym, przykrym uczuciom pozwalamy po trochu odreagować.

Jak? Wygadać się. Opowiedzieć życzliwej osobie swoją historię. Znaleźć w niej życzliwego świadka tego, jak było i jest naprawdę. Raz, drugi, trzeci, dziesiąty. Spisać tę historię. Podzielić się nią z bezpiecznymi ludźmi. Jeśli czujesz złość, kupić sobie worek bokserski i mu poprzykładać. Jeżeli czujesz smutek – wypłakać się. Pochodzić na wzruszające filmy – też po kilka razy, czemu nie? Pobawić się z dziećmi – poszaleć. Pójść na tańce. Pobiegać po łące. Co czujesz i czego nie czujesz – odreagować. Dzięki temu można wrócić do równowagi, do prawdy o sobie. Odzyskać wrażliwość i kontakt ze sobą.

Dodam w tym miejscu jeszcze to, że najtrudniej wyjść z tego posttraumatycznego otępienia ludziom, którzy zostają skrzywdzeni wtedy, gdy są najbardziej wrażliwi. To znaczy tym, którzy doznali krzywdy w dzieciństwie. Nawet drobne urazy, jakich doznaliśmy w dzieciństwie jakby przez przypadek, jako skutek uboczny jakichś wydarzeń, odbijają się na nas w dorosłym życiu. A jeżeli ktoś doznał w dzieciństwie traumy, nawet jeśli tego nie pamięta – gdyż już wtedy nauczył się nie czuć i nie pamiętać, a poza tym to było tak dawno – jego organizm domaga się powrotu do równowagi na różne, nieraz bardzo przewrotne sposoby, mszcząc się na nim samym lub na wszystkich wokół. Dlatego też bicie, straszenie i zawstydzanie dzieci jest ogromną krzywdą, jaką się im wyrządza, którą będzie im bardzo trudno odrobić. O maltretowaniu, molestowaniu i znęcaniu się w ogóle nie wspominam.

Życzę Wam wszystkim jak najbliższego kontaktu ze swoimi uczuciami. Nie gniewajcie się na nie, że są. To jest część Was i jest ona dobra. Ma swoje przyczyny i swój sens. Im lepiej się z nią zaprzyjaźnicie, tym lepiej Wam będzie na świecie.

Pozdrawiam serdecznie, a kto jeszcze chciałby listę uczuć (tak tak, popracuję nad jej formą wizualną, gdy tylko czas pozwoli😉
to może ją sobie pobrać klikając tu.

Justyna

…zainspirowana książkami Alice Miller…

Tagi: , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: